Miesięcznik PSZCZELARSTWO
Forum dyskusyjne Miesięcznika PSZCZELARSTWO

Hodowla - Hodowla matek pszczelich

krzysglo - 2009-09-13, 20:50
Temat postu: Hodowla matek pszczelich
Założyłem ten wątek, ponieważ widzę zainteresowanie tym tematem.

Proszę o wypowiedzi:
Jak od początku do końca wyhodować pełnowartościowe matki pszczele.
Od przygotowania rodziny wychowującej po uliki weselne lub inseminację.
Wiem, że zaraz odezwą się głosy - kupić film, czy podobne.
Ale zbliża się okres jesienny-zimowy, i może troszkę więcej czasu będzie na przekazanie wiedzy.

Fred1 - 2009-09-14, 21:53

tabela nr.6 liczba rurek jajnikowych: rojowa172,5,-z przenszeniem jaj na miód 155,9,-bez pszenoszenia larw162,z dwukrotnym przenoszeniem larw po 5 gdz 162,37, -po 14 gdz 171,77 a więc stań z zegarkiem w ręku i patrz jak matka czerwi
birkut - 2009-09-14, 22:16

a jaki cel ma to dwukrotne przenoszenie larw? bo wg. mnie larwa matki wiecej nie wpierniczy niz moze a pszczołom mleczko sie nie koci aby go miały wlewac w nadmiarze do zniszczenia
Fred1 - 2009-09-14, 22:41

ja oczywiście też w te bajki nie wieżę,bo choćbyś 10razy przekładał larwy,będzie to zawsze matka ratunkowa
mariuszm - 2009-09-15, 07:28

birkut napisał/a:
a jaki cel ma to dwukrotne przenoszenie larw? bo wg. mnie larwa matki wiecej nie wpierniczy niz moze a pszczołom mleczko sie nie koci aby go miały wlewac w nadmiarze do zniszczenia

Kol proponuję zajrzeć do literatury wtedy pozna kolega powody jakimi kierowano się przy dwukrotnym przekładaniu larw ,bo nie o ilość tu chodzi lecz o jakość mleczka
Pozdrawiam Mariusz

minikron - 2009-09-15, 08:09

Powiedz Fredzie, co rozumiesz pod pojęciem "matka ratunkowa"?
gutek603 - 2009-09-15, 18:23

Zawsze należy zaczynać od początku, czyli trzeba odpowiedzieć sobie na pytania: - ile tych matek potrzebujemy ?
- jakiej rasy ?
- i kiedy są najlepsze warunki do howu?
Ma ktoś jeszcze inne pomysły?

birkut - 2009-09-15, 20:02

nie umiem znajsc opisu jak hodowac ktory podawał jakis pszczelarz z rostoczanskiego zwiazku , ale było cos tam takiego na czarno powinny obsiadac 14 ramek dadanowskich i potem to juz normalka jak znajde to podam
gutek603 - 2009-09-16, 10:00

Zasada pierwsza:
- Zawsze należy hodować matki córki po matce reprodukcyjnej , nie inaczej.
Reprodukcyjna ma znane pochodzenie strony ojcowskiej i matecznej do trzech pokoleń wstecz i jest zapłodniona również znanym nasieniem trutni. To gwarantuje powtarzalność cech użytkowych. To tak jak np. z psami, skundlony potomek psa rasowego, też może być bardzo dobry, przejąć cechy po rasowym ojcu lub matce, ale jego potomstwo to będzie miało cechy przypadkowe, często się zdarza że wręcz przeciwne.
To jest generalna zasada każdej hodowli zwierząt a pszczoła to też zwierzę.

Marcinluter - 2009-09-16, 12:50

gutek603 napisał/a:
- Zawsze należy hodować matki córki po matce reprodukcyjnej , nie inaczej.
Reprodukcyjna ma znane pochodzenie strony ojcowskiej i matecznej do trzech pokoleń wstecz i jest zapłodniona również znanym nasieniem trutni. To gwarantuje powtarzalność cech użytkowych. To tak jak np. z psami, skundlony potomek psa rasowego, też może być bardzo dobry, przejąć cechy po rasowym ojcu lub matce, ale jego potomstwo to będzie miało cechy przypadkowe, często się zdarza że wręcz przeciwne.
To jest generalna zasada każdej hodowli zwierząt a pszczoła to też zwierzę.


choć zdaża się ,że są takie osoby ,które nie wiedzą co to internet to hodują z x lini curki-y i nastepnie z y-z i powstaje bomba genetyczna w okolicy.... no chyba ,że wszyscy dbaja i co roku wymieniaja na sztucznie unasieniane to gościu ma szczęście ale to jednak w promieniu 15km ale kto tak wymienia???? znam co jedną matke wymienili i po niej odchowali i cieszą się .

P.S Nie wiem jaka druga zasada ale moim zdaniem to aby nie iść na masówke bo jakość mała najlepiej tak do 10 to jeszcze matulki są dobre choć czytałem ,że do 30matek ale po co wysilać pszczoły o ile nie ma ktoś inkubatora ale najlepiej tak mi się wydaje jest po prostu w ulu....

gutek603 - 2009-09-16, 17:56

Marcinluter napisał/a:
P.S Nie wiem jaka druga zasada ale moim zdaniem to aby nie iść na masówke bo jakość mała najlepiej tak do 10 to jeszcze matulki są dobre choć czytałem ,że do 30matek ale po co wysilać pszczoły o ile nie ma ktoś inkubatora ale najlepiej tak mi się wydaje jest po prostu w ulu....

Zgadzam się 100%
Ostatnio matek nie hodowałem, bo dałem się wciągnąć w te refinansowane, ale w przyszłym sezonie zaczynam od nowa fajnie, że
Najlepsze matki

[ Dodano: 2009-09-16, 18:59 ]
krzysglo napisał/a:
zysglo"]Założyłem ten wątek, ponieważ widzę zainteresowanie tym tematem.

Jest szansa zebrać doświadczenia.

birkut - 2009-09-16, 19:27

a ja posiadam film chodowla matek pszczelich tylko jest jeden problem aby go dac do neta , ma 1,5giga
Fred1 - 2009-09-16, 19:31

jakość matki będzie uzależniona od warunków pogodowych i siły rodziny przygotowującej do kopulacji,więc nuklesy to sprawa -jak się uda-ale w masowej chodowli innego wyjścia niema

[ Dodano: 2009-09-16, 21:03 ]
minikron napisał/a:
Powiedz Fredzie, co rozumiesz pod pojęciem "matka ratunkowa"?


mikron - to ty mi powiedz co to,, matka ratunkowa,, bo ja znam: matka rojowa,cicha wymiana,ratunkowa,ztrutniała i trutówka fizjol.

mariuszm - 2009-09-17, 08:56

Oprócz tych które kolega wymienił są jeszcze matki hodowlane:użytkowe i reprodukcyjne
i tych właśnie dotyczył powyższy temat
Pozdrawiam Mariusz

Marcinluter - 2009-09-17, 10:40

Pomysł na opracowanie takiej "instrukcji" hodowli matk na forum to fajny pomysł ale dobrze by było gdyby ktoś opisał jakich sposobów używa/sprzetu /ramka jetra/ .....
......
Powinniśmy się zająć naraie użytkową bo reprodukcyjne to potrzebny jest dobry materiał (matka trutnie tej samej lini/rasy)oraz inseminator i potrzebna licecjia o której gdzieś czytałem

krzysglo - 2009-09-17, 11:13

Marcinluter napisał/a:
Pomysł na opracowanie takiej "instrukcji" hodowli matk na forum to fajny pomysł ale dobrze by było gdyby ktoś opisał jakich sposobów używa/sprzetu /ramka jetra/ .....
......
Powinniśmy się zająć naraie użytkową bo reprodukcyjne to potrzebny jest dobry materiał (matka trutnie tej samej lini/rasy)oraz inseminator i potrzebna licecjia o której gdzieś czytałem


Trzeba nabyć dobrą i z dobrego źródła reprodukcyjną. I od niej hodować córki. Co do iseminacji to dalszy etap. Na włąsne potrzeby w pasiece towarowej wystarczy unasienianie na pasieczysku. Jak bedziemy wymieniać matki co roku rzetelnie na dobry materiał, to polepszymy nasz teren w trutnie o dobrych cechach.

Marcinluter - 2009-09-17, 12:20

krzysglo napisał/a:
Trzeba nabyć dobrą i z dobrego źródła reprodukcyjną. I od niej hodować córki. Co do iseminacji to dalszy etap. Na włąsne potrzeby w pasiece towarowej wystarczy unasienianie na pasieczysku. Jak bedziemy wymieniać matki co roku rzetelnie na dobry materiał, to polepszymy nasz teren w trutnie o dobrych cechach.


Tak tylko reproduktorke z dobrego źródła masz rację ,że polepszymy nasz teren ale niewiele jest pasiek towarowych pow 100-200 uli u mnie to góra 15 uli ale staram się namawiać do wymiany matek i ze skutkiem;)

gutek603 - 2009-09-17, 19:18

Zachęcam wszystkich do wnikliwego przeczytania artykułu, który ukazał się jakiś czas temu na łamach miesięcznika PSZCZELARSTWO na temat przemysleń w temacie matek pszczelich, a który moim zdaniem wspaniale wyjaśnia poruszony przez nas problem, tu link do artykułu:
http://www.miesiecznik-ps...ul_2007_26.html

nie znam autora, ale uważam że trafia w sedno, co o tym myślicie?

Fred1 - 2009-09-17, 20:04

mariuszm napisał/a:
Oprócz tych które kolega wymienił są jeszcze matki hodowlane:użytkowe i reprodukcyjne
i tych właśnie dotyczył powyższy temat
Pozdrawiam Mariusz


do jakiej grupy zaliczysz te chodowlane jak inne grupy nie istnieją---a właściwie międszy ratunkową a chodowlaną jest różnica 7% reszta to natura ale warto próbować

birkut - 2009-09-17, 20:10

w którą stronę?

hahahaaa

Fred1 - 2009-09-17, 20:50

ja jestem emerytem,dzisiaj byłem u chodowców bydła, wiem że buchaj wie kiedy zapładniać,a aseminator nie ,,a więc aseminacja jest to zło konieczne do zachowania rasy pszczół
birkut - 2009-09-17, 21:02

fred . tutaj dałes plame i z buhajem i inseminatorem i z pszczołami
gutek603 - 2009-09-17, 21:07

Podrzuciłem wam taki ciekawy artykół o pszczołach, a wy czepiliście sie jakichś BUHAJÓW - o matko i córko!
Fred1 - 2009-09-17, 21:50

a kiedy ta matka będze lepiej asemizowana, pod ciśnieniem,przed wybuchem odwłoka
Marcinluter - 2009-09-18, 07:25

Fred1 napisał/a:
a kiedy ta matka będze lepiej asemizowana, pod ciśnieniem,przed wybuchem odwłoka


hyba po;)

krzysglo - 2009-09-18, 12:27

Trzeba by w tym wątku podać książki i publikacje, z których można korzystać.
Jak nikt nie poda do poniedziałku, to ja część o której wiem - podam.

Fred1 - 2009-09-18, 19:45

na tym forum są fajni pszczelarze ,ja jestem trocha głup[kocham was]

[ Dodano: 2009-09-19, 19:56 ]
czytałem ostatnio filozofję kołakowskiego--racja ostateczno nie istnieje ,,rację ostateczną ma tylko bóg-a więc chodowla pszczół to są tylko nasze doświadczenia

gutek603 - 2009-09-21, 21:10

Fred1 napisał/a:
na tym forum są fajni pszczelarze ,ja jestem trocha głup[kocham was]

[ Dodano: 2009-09-19, 19:56 ]
czytałem ostatnio filozofję kołakowskiego--racja ostateczno nie istnieje ,,rację ostateczną ma tylko bóg-a więc chodowla pszczół to są tylko nasze doświadczenia


Nie przejmuj się Fred, Jesteś w porządku gość.
Nie czytaj zbyt wiele filozofii, tylko skup się na realiach bo zima tuż tuż.

[ Dodano: 2009-09-21, 22:26 ]
Mam kilka książek w swojej bibliotece na temat hodowli matek np.
A. Pidek "Wychów matek pszczelich" PWRiL W-wa 1987
Praca zbiorowa PWRiL 1983 "Hodowla pszczół"
To dosyc stare wydawnictwa jednak całkiem dobrze opisują metody i warunki do hodowli. Dla początkujących pszczelarzy polecałbym ksiązkę "Pszczelarstwo-Gospodarka Pasieczna" - Skrypt dla uczniów technikum rolniczego wydany przez Zakład Doskonalenia Zawodowego w Krakowie. Książka w zupełności wystarcza do poznania tajników pszczelarstwa w zakresie podstawowym.

krzysglo - 2009-09-21, 21:37

Podam jak obiecałem kilka pozycji:

"Wychów matek pszczelich" - Tadeusz Wawryn
"Wychów matek pszczelich na własne potrzeby pasiek" - Michał Gromisz
"Metody wychowu matek pszczelich" - Andrzej Pidek

[ Dodano: 2009-09-22, 11:04 ]
"Wychów matek pszczelich" - Sławomir Trzybiński

[ Dodano: 2009-09-22, 11:29 ]
"Wychów matek pszczelich" - Tadeusz Wawryn te pozycję mozna znaleść już tylko w antykwariatach lub nabyć na allegro.

"Wychów matek pszczelich na własne potrzeby pasiek" - Michał Gromisz - >>> tu<<< i na allegro.

"Metody wychowu matek pszczelich" - Andrzej Pidek - >>> tu<<< lub >>> tu<<< lub na allegro.
Lub wsześniejsze książki tego autora pt. "Wychów matek pszczelich" ale dostępne na allegro.

"Wychów matek pszczelich" - Sławomir Trzybiński mozna nabyć >>> tu<<< lub >>> tu<<< jak również na allegro.

Fred1 - 2009-09-22, 20:04

mógł by mi to ktoś wytłumaczyć czemu te matki sprowadzone z innych części kraju źle czerwią i miejscowe pszczoły ich nie lubią zjadają jajka robotnic a zostawiają trutnie
birkut - 2009-09-22, 20:16

No z tym ze zjadaja larwy pszczele to sie nie spotałem ale ze są inne to się zgodze po wyginieciu mi dwa lata temu pszczół na CCD sprowadziłem nowe rodziny z pod Łomży długo startowały - u nas na południu juz kwtł mnieszek a tam jeszcze podbiał nie wychylił nosa klimat a niby tak niewiele km.
qq - 2009-09-22, 21:14

Dziwięsie,gdych wielu Hodowców sprowadza materiał z innych części europy i inetylko i jest wszystko OK ,a tu Koledzy piszą ze mniejsze ilości kilometrów i dziwne zachowania , to chyba inna przyczyna .
krzysglo - 2009-09-23, 07:39

Zacytuję ze starej pozycji książkowej.
Źródło:
"Praktyczne pszczelnictwo" St. Brzósko i J. Guderska wyd.2 PWRiL 1955 str. 114 - 119

(...)
Jakość i płodność matki ma ogromny wpływ na siłę i wydajność rodziny pszczelej. Matka, która czerwiła dwa sezony, powinna być zmieniona, gdyż czerwienie jej w trzecim sezonie będzie znacznie słabsze. Dobry pszczelarz musi znać wiek matki w każdej rodzinie, powinien więc notować datę, kiedy matka została zmieniona lub kiedy dano matkę nowemu rojowi. Niezależnie od tego należy stale obserwować układ czerwiu i oceniać jego ilość; jeżeli liczba zaczerwionych plastrów jest zbyt mała w stosunku do liczebności rodziny i stanu pożytku, jest to wina matki i oznacza, że trzeba ją zmienić nawet wcześniej, niż to planowano. Posiadanie zapasowych matek czy mateczników ma też duże znaczenie przy tworzeniu rojów sztucznych.
Matki unasienione można nabywać w pasiekach, które prowadzą ich wychów na szerszą skalę, lub też w strefowych stacjach hodowli matek, produkujących matki selekcyjne dla całej strefy. Takich stref jest w kraju pięć: warszawsko-lubelska, krakowska, poznańska, gdańska i białostocka; cztery pierwsze prowadzą wychów matek selekcjonowanych spośród lokalnych ras pszczół krajowych (w strefie białostockiej wychów matek nie jest jeszcze uruchomiony). Matki te, unasienione na specjalnych punktach izolowanych, czyli na trutowiskach, są rozprowadzane w terenie do pasiek uznanych przez Ministerstwo Rolnictwa (a więc prowadzonych wzorowo), należących do właścicieli indywidualnych, do pasiek PGR, CZLPN oraz do pasiek spółdzielni produkcyjnych.
Pszczelarze, którzy chcą nabyć takie wartościowe matki, muszą składać zawczasu odpowiednie zapotrzebowanie do wojewódzkiego zarządu rolnictwa, rozprowadzającego w terenie matki selekcyjne.
Wielu pszczelarzy wychowuje pewną ilość matek. na potrzeby własnej pasieki starając się o to, aby pochodziły one z najlepszych rodzin w pasiece.

- Najprostsze sposoby wychowu matek

Mateczniki, które mogą posłużyć do zmiany matek lub które trzeba dodać rojom sztucznym, można by uzyskiwać z pni przygotowujących się do rójki, gdyż jest ich tam zawsze kilka, a matki rojowe są dobrze rozwinięte i płodne. Jednakże wówczas brano by matki z pni skłonnych do rójki, a tę niepożądaną cechę matka przekazywałaby potomstwu. Należy więc unikać wykorzystywania mateczników rojowych z rodzin skłonnych do rójki, a matki wychowywać innymi sposobami.
Do wychowu matek za pomocą tej czy innej metody należy wybrać rodziny najwartościowsze. Notatki, które każdy pszczelarz powinien stale prowadzić, dostarczą mu potrzebnych danych. Na ich podstawie można ocenić, które rodziny odznaczają się wysoką produkcją miodu i wosku, dobrze wytrzymują zimowlę, nie mają skłonności do rójki, do rabowania innych pni, a są przy tym stosunkowo łagodne. Tylko z takich rodzin powinny pochodzić matki pszczele, a także trutnie, które je unasieniają, gdyż dzięki temu matki będą przekazywały swemu potomstwu cechy dodatnie.
Można też osierocić rodzinę, co zmusi pszczoły do założenia mateczników ratunkowych. Wartość matek ratunkowych jest sprawą sporną. Wielu pszczelarzy jest zdania, że matki takie są gorsze, gdyż pszczoły zakładają mateczniki ratunkowe na larwach starszych, które zaczęły już otrzymywać pokarm przeznaczony dla larw pszczół robotnic, a wskutek tego jajniki ich są słabiej rozwinięte. Ostatnie jednak badania radzieckie zdają się zbijać te poglądy stwierdzając, że matki takie nie są wcale gorszej jakości, gdyż osierocone pszczoły zakładają mateczniki na larwach najmłodszych.
Wychów matek w rodzinach osieroconych nie wymaga specjalnie skomplikowanych zabiegów. Rodzina pszczela musi być silna, dobrze pielęgnowana, zaopatrzona obficie w pokarm; gdy odbierze się jej matkę, pszczoły założą kilka mateczników. Mateczniki zasklepione można użyć do zmiany starych matek lub w celu dodania ich nowoutworzonym rojom.
Można również zmusić pszczoły do zakładania mateczników mimo obecności matki, wprowadzając je sztucznie w nastrój rojowy.
Wychowując matki w rodzinach nie osieroconych wywołuje się sztucznie nastrój rojowy przez podkarmianie pszczół rozwodnionym miodem lub rzadkim syropem, przez trzymanie ich na ciasnym gnieździe, a wreszcie przez zasilenie rodziny plastrami zasklepionego czerwiu i obsiadającymi je młodymi pszczołami. Rodzina tak pielęgnowana założy mateczniki, ponieważ jednak w rodzinie jest matka, po zasklepieniu mateczników może nastąpić rójka. Dlatego też matkę należy przedtem odebrać lub zamknąć na paru plastrach za pomocą kraty odgrodowej, tak żeby nie miała dostępu do wylotu.
Poza tymi najprostszymi sposobami wychowu matek istnieje wiele innych, bardziej skomplikowanych i nie zawsze dostępnych dla przeciętnego pszczelarza. Są one dokładnie omówione w obszerniejszych książkach.

- Unasienianie matek

Dając rodzinom pszczelim czy rojom sztucznym nie mateczniki, lecz matki czerwiące, zyskuje się dużo, gdyż nie następuje wtedy przerwa w składaniu jaj i nie ma obawy o to, że matka zginie w czasie lotu godowego, osierocając rodzinę.
W celu unasienienia matek tworzy się małe roiki, które trzyma się w specjalnych ulikach weselnych, dopóki matka wylatująca z ulika nie spotka się z trutniem i, nie rozpocznie składania jaj.
Można też umieścić parę takich rodzin w ulu leżaku podzielonym na części za pomocą szczelnych przegród. W każdej przegrodzie powinny zmieścić się co najmniej 3 ramki; każda część ula musi mieć swój własny wylot. Dla uniknięcia błądzenia pszczół wyloty powinny być zwrócone w różne strony.
Gdy w rodzinie wychowującej matki są już zasklepione mateczniki, trzeba przystąpić do tworzenia małych rodzinek, w których się je umieści. W rodzinkach tych powinny znaleźć się pszczoły młode, dlatego też podczas silnego lotu pszczół bierze się z kilku pni pszczelich po 1 plastrze z czerwiem i obsiadającymi je pszczołami. Prócz tego zmiata się jeszcze pszczoły z jednej ramki (w tej samej rodzinie), gdyż trzeba liczyć się z tym, że część pszczół wróci do swego ula.
Każda z rodzinek powinna mieć 2 ramki z czerwiem, z których jedna zawiera jajeczka i młode larwy, a druga czerw starszy na wygryzieniu. Trzecia ramka powinna zawierać pokarm, a więc miód i pierzgę. Wszystkie plastry muszą być gęsto obsiadane przez młode pszczoły.
Tego samego dnia wieczorem mateczniki wycięte z pni, które wychowują matki, wprawia się w plastry nowoutworzonych roików. Mateczniki można poddawać dopiero wtedy, gdy matka jest już na wygryzieniu; poruszanie mateczników przed przeobrażeniem się larw w poczwarki może spowodować zamarcie larw.
Matka, która wyjdzie z matecznika, po kilku dniach wyleci na lot godowy. Gdy zacznie normalnie czerwić, wiemy, że jest unasieniona; można ją wówczas poddać rodzinie, w której trzeba zmienić matkę, lub też nowoutworzonemu rojowi.
Pszczoły z roików mogą sobie wychować matkę ratunkową lub dodaje się im mateczniki. W tak podzielonym ulu można też przezimować matki zaopatrzywszy uprzednio pszczoły w odpowiednie zapasy pokarmu.
Jak. już wspomniano, wychów wartościowych trutni ma duże znaczenie dla polepszenia jakości pszczół w pasiece, trutnie powinny więc pochodzić z najlepszych rodzin. Ma to znaczenie szczególnie w pasiekach bardziej odosobnionych, gdzie przy znacznej ilości dobrych trutni własnych istnieją małe możliwości unasienienia matki przez trutnia z innej pasieki.
W tych warunkach niszczy się czerw trutowy w pniach, które wychowują matki (zbyt bliskie pokrewieństwo), a także we wszystkich innych prócz tych, które zostały wybrane do wychowu trutni. W rodzinie wybranej plaster trutowy wstawia się w środek gniazda, aby trutnie miały dobre warunki rozwojowe.

- Poddawanie matek i mateczników

Pszczoły na ogół niechętnie przyjmują obcą matkę. Są różne czynniki, które sprzyjają lub nie sprzyjają przyjęciu matki przez rodzinę pszczelą. Poddawanie matki jest czynnością dość trudną, aby więc nie stracić cennej zawsze samicy, trzeba zapoznać się z najważniejszymi spośród tych czynników:

1) rodzina osierocona zawsze chętniej przyjmuje matkę starszą, już czerwiącą, niż młodą nie unasienioną;
2) pszczoły, które założyły już mateczniki i pielęgnują je przez pewien czas, niechętnie przyjmują matkę obcą;
3) rodzina, która przez dłuższy czas jest osierocona, odnosi się wrogo do poddanej matki;
4) najchętniej przyjmuje matkę czy matecznik rodzina świeżo osierocona, gdy tylko pszczoły poczują brak matki, co objawiają swoim zachowaniem (silny niepokój wśród pszczół, wychodzenie na mostek i ściany ula, tzw. "mrowienie się" pszczół);
5) rodzina podwójnie osierocona (to znaczy, gdy w parę dni po odebraniu matki skasuje się założone mateczniki) przyjmuje matkę najchętniej;
6) brak zapasów miodu i pyłku w gnieździe nie sprzyja przyjęciu matki.
Matkę zazwyczaj poddaje się zamkniętą w odpowiedniej klateczce, tak zbudowanej, że pszczoły nie mogą do niej wchodzić. Należy zwracać baczną uwagę na to, aby klateczka nie miała żadnego obcego zapachu (np. wskutek noszenia jej w kieszeni).
Przed chwytaniem matki należy starannie umyć ręce. Chwytając matkę należy zachować ostrożność, gdyż chwycenie jej za odwłok może spowodować jej niepłodność. Najlepiej nie dotykać matki palcami, lecz nadstawić klateczkę tak, aby sama do niej weszła.
Wskazane jest poddawanie matki wieczorem, po uprzednim podkurzeniu pszczół dymem. Klateczkę z matką wstawia się w środek gniazda pomiędzy górne części dwóch plastrów.
Następnego dnia zagląda się do gniazda, aby stwierdzić, jak pszczoły odnoszą się do matki. Jeżeli pszczoły siedzące na klateczce wachlują skrzydełkami i karmią matkę, oznacza to, że zostanie ona łatwo przyjęta, można więc uwolnić ją z klateczki. Gdy pszczoły otaczające klateczkę wykazują podniecenie, usiłują żądlić matkę poprzez siatkę klateczki, jest to oznaką, że odnoszą się do niej wrogo. Należy wtedy zostawić matkę zamkniętą nawet przez parę dni.
Pszczoły chętniej przyjmują matkę, gdy mogą same ją uwolnić.
Dlatego też lepiej jest używać klateczek, których otwór może być założony gęstym ciastem, zrobionym z płynnego miodu i miałkiego cukru. Dobrze nadaje się do tego celu klateczka cylindryczna Dadana.
Istnieje pogląd, że pszczoły chętniej uwalniają matkę, gdy wychodzi z klateczki podobnie jak z matecznika, lepiej jest więc, gdy otwór klateczki, zalepiony ciastem miodowym lub węzą, skierowany jest ku dołowi.
Dla pszczelarzy początkujących najłatwiejsze jest poddawanie matek po podwójnym osieroceniu rodziny, to znaczy po skasowaniu mateczników ratunkowych,
które rodzina założyła po zabraniu starej matki. Matecznik najlepiej poddawać wieczorem, w kilka godzin po odebraniu matki, zanim jeszcze pszczoły zdążą założyć mateczniki ratunkowe.
Zasklepiony matecznik (z matką na wygryzieniu) wycina się wraz z trójkątnym kawałkiem woszczyny. Należy przy tym bardzo uważać, aby matecznik nie został oziębiony. Najlepiej jest mieć ze sobą pudełeczko wyłożone watą, w którym mateczniki ustawia się w takim położeniu, jakie miały w ulu. Wprawiając matecznik w plaster trzeba uważać, aby go nie odwracać.
Matecznik wprawia się w plaster z czerwiem, znajdujący się w środkowej części gniazda. W pobliżu bocznej beleczki wycina się na wylot otwór i wstawia weń matecznik wycięty wraz z woszczyną. Aby matecznik nie wychylił się, przymocowuje się go szpilką lub gwoździkiem przetkniętym przez boczną beleczkę. Koniec szpileczki powinien przebijać woszczynę ponad matecznikiem.

Marcinluter - 2009-09-23, 16:38

bardzo ładnie opracowane i przedewszystkim ładna robota!:D
Fred1 - 2009-09-27, 21:28

qq napisał/a:
Dziwięsie,gdych wielu Hodowców sprowadza materiał z innych części europy i inetylko i jest wszystko OK ,a tu Koledzy piszą ze mniejsze ilości kilometrów i dziwne zachowania , to chyba inna przyczyna .


myślę podobnie,ale nie chciałem denerwować chodowców matek-dzisiaj sprawdzałem-maże jedną matkę buckwast uda mi się utrzymać do wiosny,w ciągu ostatnich 20-lat kupiłem trzy razy matki innych ras i nie wyszł-padły

[ Dodano: 2009-09-27, 22:54 ]
do tego co napisał-krzysglo dodał bym-hodowla pszczół-wydanie1963- obecne książkl to mi trąci plagiatem i lobbingiem

krzysglo - 2009-09-28, 07:40

Fred1 napisał/a:


[ Dodano: 2009-09-27, 22:54 ]
do tego co napisał-krzysglo dodał bym-hodowla pszczół-wydanie1963- obecne książkl to mi trąci plagiatem i lobbingiem


A może nie zmieniła metoda.
Jak znajde chwile czasu zacytuje z "Hodowli pszczół" Leonarda Webera z 1922 r. (Lwów).

Fred1 - 2009-09-28, 21:35

mam książki z lat30-tych ubjegłegoo wiku

nie wierzę że wpuszczając matkę lub matecznik do mikro ula,plus setka czy ileś tam pszczół wyjdzie z tego ,,super matka,, chodowlana,raczej coś takiego,,może sięuda,,a choćby przekładał larwy 5 razy

krzysglo - 2009-10-23, 12:52

Zacytuję ze starej pozycji książkowej.
Źródło:
"Hodowla pszczół" Leonard Weber Lwów 1922
a dokładniej to"
"Hodowla pszczół według nowoczesnych zasad pszczelnictwa z szczególnem uwzględnieniem gospodarki w ulach amerykańskich czyli nadstawkowych" Leonard Weber nakład drugi Lwów 1923 Spółka Nakładowa "Odrodzenie" str. 275 – 292

(...)

Hodowla matek pszczelich.
Potrzeba hodowli matek pszczelich. Postępowy pszczelarz nie może obejść się bez hodowli matek pszczelich. Każdy pszczelarz powinien być w stanie każdej chwili zastąpić matki wadliwe lub stare i gorszej rasy nowemi zapłodnionemi. Wybierając matki z pni oznaczających się zaletami, po pewnym czasie może znacznie polepszyć rasę pszczół, czyniąc je pracowitszemi, łagodniejszemi i mniej skłonnemi do rójki.
Wśród pszczelarzy, zwłaszcza za granicą, głównie w Ameryce i w Szwajcarji, sztuczna hodowla matek rozpowszechnia się coraz więcej. W miarę postępów w zakresie rolnictwa coraz więcej przybywa obszarów uprawnej roli pod kultury roślin dla pszczół nieużytecznych, więc roślin miododajnych coraz to ubywa, tak, że okres głównego pożytku gdzieniegdzie trwa zaledwie 3, 4 do 6 tygodni. Aby wyzyskać tak krótki okres kwitnienia roślin, pszczelarze starają się, jak poprzednio wspomnieliśmy, na ten czas o jak największą siłę pni, bo tylko takie mogą wykorzystać pożytek. Siła zaś pnia zależy głównie od płodności matki, bo tylko ona wytwarza pszczoły robocze i jej zawdzięcza rozwijający się pień liczbę zdolnych do pracy robotnic.
Na płodność matki nie tyle wpływa rasa pszczół co wiek matki. Jeśli matka silnie czerwi w jednym roku to niekoniecznie musi dobrze czerwić w następnym; więc nie jest korzystnem przetrzymywanie matek w ulu aż zginą śmiercią naturalną ze starości, ponieważ taka czerwi coraz mniej, wskutek czego nawet najsilniejszy pień osłabnie. Najsilniej czerwią matki w drugim roku istnienia, więc w ciągu trzeciego roku należy matki usuwać i zastępywać je nowemi.
Jest trojaki sposób zaopatrywania pni w młode i płodne matki, a mianowicie przez sprowadzenie z zakładu hodowli matek, przez dodanie z własnej pasieki naturalnych mateczników i przez prowadzenie osobnej hodowli matek rasowych, które trzyma się zawsze w rezerwie.

Wyhodowanie matek. Wiemy już, że pień, który stracił matkę, natychmiast zakłada kilka lub kilkanaście nowych mateczników, z których w jednym wychodują nową matkę. To samo czynią pnie przygotowujące się do rójki. Więc sposobem najłatwiejszym byłoby zebrać mateczniki dojrzałe, z których wykłółyby się nowe matki, lecz zarazem jest to sposób najmniej do polecenia.
Przedewszystkiem jest ten sposób niepewny, zwłaszcza, że matki powinniśmy wyhodować w czasie odpowiednim i według zapotrzebowania; mateczniki pni osieroconych nie wszystkie są w dobrym stanie, ponieważ niektóre z nich powstały z komórek z czerwiem względnie starym. Wiele mateczników z roju znajduje się w stanie wadliwym, a matki wylęgłe z takich mateczników zwyczajnie są skłonne do rójki.
Najlepszemi matecznikami, które zakłada pień są takie. jeśli matka stara ma się ku śmierci, a pszczoły już naprzód myślą o zastąpieniu jej matką nową; jednak takimi matecznikami można się posługiwać tylko wówczas, kiedy się takowe trafiają. Więc, aby otrzymać najładniejsze mateczniki, z którychby wykłóły się matki dobre, należy wyhodować je sztucznie według pewnych metod, których jest kilka. Tu przy opisie nie będziemy powtarzali rozmaitych sposobów produkowania matek, lecz podamy najłatwiejszy i najprzystępniejszy ; ktoby zaś chciał hodować matki na wielką skalę w celach handlowych, tego odsyłamy do specjalnych podręczników, traktujących tę rzecz obszernie.
Najkorzystniejszym czasem do hodowli matek jest okres głównego pożytku. Wówczas przychodzi z łatwością postarać się o wyprodukowanie najładniejszych mateczników i najlepszych, ponieważ w tym czasie znajduje się najwięcej pożywienia, którem mateczniki mogą być w obfitej ilości i najlepszej jakości wyposażone.
Kiedy więc kwitnienie roślin jest już rozwinięte, a pszczoły wylatują masowo za zbiorami i ciepłota dzienna jest najwyższa, wtedy możemy przystąpić do wychodowania matek. Zabiegi te w takim czasie podejmywane wydają najlepsze rezultaty.
Chcąc przystąpić do wyhodowania, należy przedewszystkiem
. przygotować sobie sztuczne mateczniki, do którego celu służy walcowaty klocek drewniany o przekroju 8 milimetrów (fig. 132). Koniec tej laseczki jest gładko zaokrąglony, a w odległości 2 cm. od zaokrąglonego końca znajduje się rąbek, od którego rozpoczyna się grubsza część wałeczka.
Tak sporządzoną formę macza się końcem zaokrąglonym w słonej wodzie, a tymczasem rozpuszcza się wosk w naczyniu na wolnym ogniu; kiedy wosk już roztopił się, zanuża się weń laseczkę do głębokości pół centymetra za pierwszym razem, a następnie za drugim i trzecim lub czwartym razem coraz mniej. Tak postępując, otrzymamy rodzaj maleńkiego kieliszeczka o brzegach cieniutkich a grubej podstawie. Po każdorazowem zanurzeniu należy przeczekać aż pierwsza powłoka wosku stężeje, a następnie dopiero znów zanurzyć; tak utworzony matecznik można z łatwością z formy zdjąć.
Następnie, po odlaniu pewnej ilości mateczników, przygotowuje się tyleż krążków z drzewa twardego wielkości jednego centa lub monety dwucentimowej. Do tych krążków przytwierdza się dna mateczników przy pomocy jednej kropli rozpuszczonego wosku a następnie przytwierdza się krążki z matecznikami do listwy długiej 42 cm. (fig. 133). Teraz bierze się próżny plaster z nadstawki, usuwa dolną beleczkę, odrzyna z dołu równo pasek plastra i w to miejsce wprawia się przygotowaną listwę z matecznikami (fig. 134) Teraz przygotowuje się cienką trzaseczkę, szeroką na 11/2 milimetra a długą około 3 centymetrów na końcu nieco zgiętą, zaokrągloną i bardzo gładką. Taką łyżeczkę zaopatrza się w rączkę z drzewa cienkiego, aby wygodniej było łyżeczką operować (fig. 135). Mając tak łyżeczkę przygotowaną, przystępuje się do pnia, który ma wychodować matki; pień taki powinien być silny, z plastrami w nadstawce dobrze przez pszszoły obsiadłemi.
Otwiera się nadstawkę, puszczając pomiędzy plastry nieco dymu, aby przepędzić matkę w dół, gdyby się tu przypadkiem znajdywała. Pewniej jest zmieść pszczoły z wszystkich plastrów do gniazda kolejno.
Zrobiwszy to, zabiera się nadstawkę, na gniazdo wkłada się blachę lub kratę przegrodową, a następnie z powrotem wkłada się nadstawkę na gniazdo. Z środka nadstawki wyjmuje się jeden plaster, a w miejsce jego wkłada się plaster z przygotowanymi sztucznymi matecznikami. Na drugi dzień lub później, jeśli pogoda jest ładna, zabiera się ten plaster z matecznikami, które tymczasem pszczoły według swej woli' przytwierdziły do listwy i wkłada się do transportówki. Następnie z pnia, który jest najlepszy pod każdym względem, wyjmuje się plaster świeżo zaczerwiony. zmiata się z niego pszczoły do ula i wkłada do transportówki.
Teraz w miejscu zasłonięte m, najlepiej w pracowni za oknem oświetlonem promieniami słońca, przystępujemy do nader delikatnej czynności przeniesienia czerwiu roboczego, względnie jajeczek do mateczników poprzednio przygotowanych (fig. 136). Aby tę czynność wykonać wygodnie, należy ostrym nożem ściąć ściany komórek zaczerwionych, ale w takim razie plaster nie powinien być za stary, aby nie zniszczyć komórek. Można również odrywać ścianki po kawałeczku rękojeścią łyżeczki do przenoszenia czerwiu. Następnie wybiera się bardzo ostrożnie czerw możliwie najmłodszy, podkładając popod niego pendzlik lub łyżeczkę, podnosi się go i przenosi do matecznika. Czerw, który nie wyjmuje się swobodnie, należy pozostawić, aby przyszła matka nie była ułomna. Wypełniwszy tak wszystkie mateczniki, wkłada się je z plastrem do nadstawki, z której został wzięty poprzednio i ul zamyka się.
Plaster z czerwiem odnosi się z powrotem do swego ula.
Pszczoły w ulu z sztucznymi matecznikami zabiorą się natychmiast do wykończania mateczników, pomimo obecności odgrodzonej matki. Ten sposób jednakże udaje się tylko podczas głównego pożytku i w pniach zasobnych w liczną pszczołę i w zapasy miodu.
Jeśli tych warunków niema, należy zabrać matkę pniowi, wygrzewającemu mateczniki, ale tylko prowizorycznie. Należy ją zabrać wraz z plastrem, na którym siedzi i umieścić w innym
ulu lub trasportówce w pewnej odległości od pnia macierzystego. Przez kilka dni wylot można zasitkować, jednakże to nie jest koniecznem. W miejsce plastra zabranego wkłada się natychmiast plaster z przygotowanymi matecznikami. W dwa dni po włożeniu plastra należy do ula zaglądnąć, kolejno wyjmować plastry i niszczyć nowo założone mateczniki (oczywiście z wyjątkiem plastra z matecznikami sztucznymi).
Tak przygotowane mateczniki przetrzymuje się w ulu przez dwa dni, a tymczasem przygotowuje się maleńkie roje, którym daje się mateczniki do wygrzania.

Zapłodnienie matek. Dawniej używano do zapłodnienia matek uli z kilkoma plastrami zaczerwionymi i z miodem, jednakże ten sposób nie był praktyczny z powodu straty energji pszczół, ponieważ takie pnie nie mogły dać zbiorów. Dziś rzecz tę znacznie się uprościło, mogąc przy pomocy kilku garści pszczół zapłodnić parę matek Aby osiągnąć ten cel. należy odpowiednio przygotowac się przedtem.
Więc należy postarać się o jaki mniejszy ul, w którym umieszcza się ramki nadstawkowe; z tego ula otrzymuje się maleńkie roje, które przenosi się do maleńkich ulików t. zw. weselnych (fig. 137).
Jeśli takiego ula nie mamy, wówczas zabiera się pszczoły wprost ze zwyczajnych uli.
Uliki weselne- nalety przygotować sobie w jaki miesiąc przed wychowem matek; do takich ulików nalety przygotować sobie maleńkie rameczki z cieniutkich beleczek, o takich wymiarach, aby do półramki zmieściło się ich cztery (fig. 138), podobnych do rameczek sekcyjnych. Rameczki te nie są zaopatrzone w uszy, na których wiszą zwyczajne ramki, lecz zaopatrza się je w osobne uszka blaszane, przybite do górnej beleczki po krajach jednym gwoździkiem tak, aby je można było obracać do środka; w ten sposób urządzone uszka, po obróceniu ich do środka, pozwalają włożyć swobodnie rameczkę do półramki nadstawkowej. W rameczki te wkleja się odpowiednie kawałki
plastrów, wprawia się je po cztery do
półramek i wkłada do uli z ramkami
nadstawkowemi (fig. 139).
Tak postępując, można uliki wyposażyć w czerw i miód, aby utworzyć maleńkie roje. W większym ulu matka z trudnością składałaby do tak maleńkich plasterków. Uliki weselne powinny być tak wielkie, aby pomieściły trzy lub cztery rameczki; wylot zaopatrza się w zasówkę, a powałę przykrywa się kawałkiem płótna i deszczułką.
Aby uliki wypełnić pszczołami, przystępuje się do ula z ramkami nadstawkowemi, z wprawionymi plasterkami, wyjmuje się z półramek rameczki zaczerwione, z miodem i dobrze obsiadłe przez pszczoły; następnie odwraca się uszka (wąsy) na zewnątrz i wkłada do ulika weselnego; tych rameczek powinno być w uliku najmniej dwie (lepiej trzy lub cztery). Teraz ulik zamyka się z góry, a wylot sitkuje się.
Jeżeli można teraz te uliki przenieść na odległość conajmniej dwóch kilometrów, wówczas jest najlepiej; aby podczas transportu plasterki nie chwiały się, należy je od dołu zaopatrzyć w bezpieczniki, opisane poprzednio.
W wypadku, gdyby ulików weselnych przewozić nie można było, wówczas należy je przetrzymać przez dwa dni w miejscu ciemnem, spokojnem i chłodnem; nie powinno się zapominać o dostarczaniu pszczołom zamkniętym świeżego powietrza i chłodzenia ich spryskaniem świeżą wodą.
Po dwóch dniach uliki zanosi się z powrotem na toczek i dodaje się im mateczniki, odrywając je bardzo ostrożnie z listwy i wkładając pomiędzy dwa plasterki.
Więzienie takie pszczołom nieco szkodzi, więc aby tego uniknąć, można wpierw na kilka dni ul osierocić; wówczas tern chętniej pszczoły pozostaną w nowych ulikach, w których zobaczą świeże mateczniki i nie zajdzie obawa wrócenia pszczół na dawne miejsce.
Jeśli natomiast nie rozporządzamy ulem, któryby dostarczał ulikom plastrów i pszczół, wówczas należy postąpić w następujący sposób: z pnia silnego wybiera się plaster z czerwiem i miodem, zmiata z pszczół i zanosi się do pracowni; tu przycina się odpowiednie plasterki, które wprawia się do maleńkich rameczek, a następnie wkłada się je do ramki z ula i umieszcza w gnieździe w odnośnym pniu. Po kilku dniach ramkę z plasterkami wyjmuje się, a rameczki umieszcza się w ulikach weselnych.
Jednak ten sposób niekoniecznie jest dobry; ule z ramkami nadstawkowemi z wprawionymi plasterkami są najwygodniejsze, ponieważ unika się w' tym wypadku osłabiania prawdziwego pnia. Wyjmowanie zaś maleńkich rameczek z półramek jest łatwe i wygodne.
Zamiast pojedynczych maleńkich ulików używają niektórzy pszczelarze jednego ula, podzielonego na kilka części, w których umieszcza się tyleż roików. W tym celu zbijają skrzynkę kwadratową, szeroką i długą 38 cm i wysoką 18 cm (fig. 141),
w wymiarach wewnętrznych bez dna i powały; ściany tej skrzynki są grube na dwa centymetry. Wnętrze skrzynki dzieli się na trzy równe części, wprawiając do środka dwie deszczułki długie 39 cm, szerokie 18 cm i grube 1 cm, które wpuszcza się we fugi na 1/2 cm; w ten sposób wnętrze zostało podzielone na trzy równe, podłużne komory, długie 38 cm, szerokie 12 cm a głębokie 18 cm. Następnie od spodu przybija się dno kwadratowe, grube przynajmniej na trzy centymetry, szerokie 50 cm w ten sposób, aby dokoła skrzynki wystawało na 4 cm; to będą pomosty dla oddzielnych ulików. Każdą komorę dzielimy znów
w poprzek maleńkiemi przegródkami, szerokiemi 12 cm. i wysokiemi 18 cm; dwie skrajne komory dzielimy na trzy części, a środkową na dwie części. W ten sposób otrzymaliśmy ośm przegródek, które tworzą oddzielne uliki weselne.
Do skrajnych ulików wychodzi po trzy rameczki, do środkowych zaś po cztery. Wzdłuż każdej górnej krawędzi dłuższej wszystkich komór przybija się cienkie listeweczki, długie 38 cm, szerokie 1 cm i grube ½ cm, które służą jako progi do wieszania rameczek. Przegródki są ruchome, aby można było na zimę poszczególne gniazda łączyć W środku każdej ściany skrzynki wywierca się świderkiem okrągły otwór tuż przy pomoście, tak samo i w czterech krawędziach (fig. 141 - 1,2, 3, 4, 5, 6, 7, 8) , które służą jako wyloty oddzielnych roików; pomosty zaś przedzielone są pionowemi deszczułkami, aby pszczoły odnośnych roików nie zachodziły do obcych ulików. Zresztą, ponieważ każdy wylot jest zwrócony w inną stronę, więc nie zachodzi tu obawa, aby pszczoły czy matki po przegrze zabłąkały się do innych gniazd. Dla większej pewności dobrze jest każdą ściankę ponad wylotem pomalować silnym kolorem. Każde gniazdo przykrywa się wieczkiem, zaopatrzonem w maleńki felc, a cały ul nakrywa się czterospadzistym daszkiem. W dnie każdego ulika można zrobić okrągły otwór do wentylacji gniazda, zaopatrzony w siatkę drucianą i zamykany czopem; w każde m zaś wieczku wywierca się okrągły otwór, zamykany czopem do dodawania mateczników czy matek i do podkarmiania. Jeden taki pawilonik z sekcjami na ośm roików wystarcza w zupełności nawet dla 100 ulowej pasieki
W każdym wypadku należy uważać, aby ulik weselny jakiegokolwiek systemu był wyposażony w dostateczną ilość pszczół.

Jeśli na plasterkach jest ich mało lub chcemy uliki zaludnić, to należy dosypać pszczoły z innych pni. Służą do tego celu jeszcze następujące sposoby:
1. Silny rój naturalny rozdziela się na kilkanaście maleńkich roików, które wsypuje się do ulików; w tym wypadku należy
uliki przenieść na dwa dni do ciemnej piwnicy, lub przenieść do innej miejscowości.
2. Rój z bezmatka zmiata się do rojnicy i dzieli na roiki, postępując podobnie jak w pierwszym wypadku.
3. Uliki próżne napełnia się pszczołą zmiataną z pasieki odległej, następnie umieszcza się we własnej.
4. Uliki stawia się dnem do góry ponad czopem któregokolwiek pnia silnego, a w ciągu krótkiego czasu nagromadzi się w uliku dostateczna ilość pszczół; w tym wypadku w uliku należy umieścić plasterek z miodem, aby prędzej pszczoły przynęcić.

Plasterki powinne być dobrze obsiadłe przez pszczoły, aby rozwijający się czerw w mateczniku nie cierpiał z powodu zimna i aby roik łatwiej mógł się obronić przed motyli( ą, mrówkami i rabusiami. Dlatego dobrze jest dzień przed zabraniem plasterków gniazdo odnośnego ula ścieśnić, aby pszczoły dobrze obsiadły ramki z wprawionemi rameczkami.

Najprostszą metodą wyhodowania i zapłodnienia matek jest następująca: przygotowuje się uliki weselne, do których mieściłoby się dwie ramek nadstawkowych. Podczas głównego pożytku, lub z chwilą nastania tegoż, znajduje się niemało plastrów zaczerwionych w nastawkach. Wypełniając takiemi ramkami z obsiadłem i pszczołami przygotowane uliki, tworzymy w ten sposób bez wielkich zachodów i szybko roiki weselne; jeśli wzmocnimy je na zimę przez dosypanie pszczół, wówczas roiki przetrwają zimę i dostarczają nam matek zapłodnionych już wczesną wiosną. Takie matki służą do ratowania pni osieroconych, które straciły matki z jakiegobądź powodu w zimie, do zastąpienia matek ułomnych, jakie o tym czasie mogą się przytrafić i dla roji sztucznych zrobionych na wiosnę. Wiemy już, że takie roje wczesne na czas głównego pożytku mając dobrą i zapłodnioną matkę, dojdą do wielkiej sily i dadzą normalny zbiór miodu.
Uliki weselne, zrobione podczas głównego pożytku nie muszą być zaopatrywane w zapasy miodu, lecz po skończonym pożytku należy im zapasy uzupełnić. Ponieważ zawsze mamy do dyspozycji plasterki próżne, więc a by uliki zaopatrzyć w miód, należy wypełnić plasterki zapasami czy to z miodu czy z syropu cukrowego i wstawić w miejsce próżnych. Jeszcze lepiej jest wprawić kawałki plastrów z szytym miodem z nadstawek.
Pień, który wykończył pierwsze mateczniki, może wybudować i dalsze; ponieważ zwykle staramy się zabierać matkę z ulika weselnego natychmiast, kiedy ta zacznie czerwić, więc po 24 godzinach można dać ulikowi do wygrzania drugi matecznik; przed upływem tego czasu dodany matecznik pszczoły zniszczyłyby.
Pniom osieroconym nie powinno się dawać więcej jak dwie serje mateczników do wykończenia.
Wyżej opisanemi metodami można wyhodować wiele matek, ponieważ silne pnie, po odgrodzeniu blachą czy kratą przegrodową, przyjmują prawie wszystkie początki mateczników z młodym czerwiem, których na raz można dać i 20. Zapłodnienie matek następuje pewniej i prędzej w ulikach weselnych aniżeli w pniach silnych; tylko od czasu do czasu należy małe roiki wzmacniać krytym czerwiem lub pszczołami.

Dodawanie matek pniom. Matkę dodaje się pniom wówczas. gdy zachodzi potrzeba zastąpienia starej, wadliwej, lub gdy pień jest osierocony. Bezmatek bardzo trudno przyjmuje matkę niezapłodnioną, więc takiemu pniowi nie należy nigdy jej dodawać. Przed dodawaniem matek zapasowych należy dobrze przeprowadzić kontrolę, aby przekonać się, które pnie potrzebują nowych matek. Poprzednio już podaliśmy wskazówki, wedle których można osądzić dobroć matki w danym ulu lub osierocenie pnia. W ulu większym trudniej jest przekonać się odrazu czy zapłodnienie matki już odbyło się szczęśliwie, natomiast w małych ulikach weselnych przychodzi to znacznie łatwiej.
Mając w pniu matkę starą czy ułomną odmienić, należy ją przedewszystkiem wpierw usunąć, co w ulach dostępnych z góry jest rzeczą nie trudną; wyjmując ostrożnie ramkę po ramce, przeszukujemy systematycznie plaster po obu stronach aż do skutku. O ułatwieniu wyszukiwania matek w gnieździe mówiliśmy już w części poprzedniej.
Matek nie można wprost poddawać pniom, ponieważ po największej części wypadków zostałaby ściętą. Do tego celu służą klateczki, poprzednio opisane, do których wpuszcza się matkę i dopiero w takich poddaje się pniom.
Najpraktyczniejszą klateczką jest zrobiona z siatki drucianej, którą może sobie każdy sam sporządzić. Aby ją zrobić, bierze się kawałek siatki długiej około 10 cm a szerokiej 5 cm o otworach nie większych nad 2 milimetry. Siatkę tę obwija się w trąbkę i zamyka dwoma zatyczkami; jeden z tych zatyczków jest zaopatrzony w okrągły otwór, przymykany maleńkiem blaszanem wieczkiem lub koreczkiem.
Oprócz tego potrzebne jest gęste ciasto, zrobione z cukru mielonego zaprawionego miodem; ciasto to powinno być raczej gęstsze niż rzadkie. Ciastem tem wypełnia się otwór w zatyczce klateczki, którą po wypełnieniu zamyka się wieczkiem. Do tak urządzonej klateczki wprowadza się matkę zapłodnioną i podaje pniowi.
Chcąc matkę wpuścić do klateczki, należy zachować wielkie ostrożności, aby matki nie zgubić lub nie uszkodzić; najlepiej jest tę czynność załatwić w pracowni, gdzie wypuszcza się matkę z ulika na szybę w oknie; wówczas należy ją lekko uchwycić w palce za tułów i wpuścić do klateczki; nigdy' nie powinno się chwytać matki za odwłok, bo wówczas łatwo można ją uszkodzić. Pszczelarz wprawny z łatwością ujmuje palcami matkę wprost z plastra lub z płótna. Jednak początkujący może przez niezręczne uchwycenie matki uszkodzić ją, to też wymyślono do
chwytania matki specjalne kleszczyki stalowe, które nie wywierają zbyt silnego ucisku matki. Najwięcej rozpowszechnione są kleszczyki Gerstunga i Jacoba (fig. 143); kleszczyki drugie są zaopatrzone w ramiona, przechodzące u swego końca w dwie poprzeczne blaszki, wygięte rynienkowato; po zamknięciu kleszczyków powstaje metalowa rurka, pozostawiająca małą szparkę tak, aby przy ujęciu matki uniknąć uciśnięcia skrzydełka lub nóżki.
Innym przyrządem, służącym do uchwycenia matki jest poprzednio opisana klateczka, składająca się z krążka z zasuwką w środku z powbijanymi cienkimi gwoździkami. Gdy się spostrzeże na plastrze matkę, wówczas wbija się klatkę tak, iż matka zostaje uwięziona, a po otworzeniu zasówki matka wchodzi do przysuniętej klateczki.
Wprowadziwszy matkę do klateczki przystępuje się do danego pnia, wyjmuje się z gniazda pierwszy plaster, z którego zmiata się pszczoły i niszczy wszystkie mateczniki, gdyby takowe się znajdowały. W ten sposób postępuje się z wszystkimi plastrami. Po zniszczeniu wszystkich mateczników, ramki stawia się na swojem miejscu i wkłada się matkę zamkniętą w klateczce pomiędzy dwa plastry zaczerwione i dobrze przez pszczoły obsiadłe. Następnie ul zamyka się, a pień pozostawia w spokoju przynajmniej przez 24 godziny.
Po upływie tego czasu, najlepiej przed zachodem słońca, ul otwiera się i znowu przegląda wszystkie plastry, aby zniszczyć wszystkie mateczniki, gdyby takowe pszczoły znowu pozakładały; gdyby został tylko jeden matecznik, wówczas matka zostałaby bardzo trudno przyjęta przez pień. Uskuteczniwszy to, wyjmuje się wieczko z zatyczki klateczki, wypełnionej ciastem, a następnie klateczkę znowu wkłada się między dwa plastry ciastem na dół tak, aby matka po wyjściu trafiła na zaczerwiony plaster. Przez noc pszczoły wygryzą ciasto, tym sposobem otwierając klateczkę i uwalniając matkę, którą po wyjściu przyjmą spokojnie. Więzienie matki przez 24 lub 48 godzin jest niezbędne, ponieważ przez ten czas matka przejdzie zapachem pnia, a pszczoły łatwiej oswoją się z dodaną matką, do której chętnie się przyłączą&middot;
Należy obserwować, czy matki zamkniętej w klateczce, po kilku godzinach od wprowadzenia do ula, nie atakują pszczoły z zawziętością i nie starają się do niej przedostać, aby ją uśmiercić. Jeżeliby taki wypadek zaszedł, wówczas matkę należy z tumultu uwolnić. Pszczoły są bardzo kapryśne w przyjmowaniu nowej matki, a przekonano się, iż chętniej przyjmują na wiosnę i pod&middot; czas dobrego pożytku; dlatego więc, jeśli matki dodajemy w czasie kiedy niema żadnego pożytku, dobrze jest odnośny pień na parę dni przed uwolnieniem matki obficie podsycać na noc.
Może się zdarzyć, iż pomimo dochowania wszelkich ostrożności, pień matki przyjąć nie chce.
W 12 godzin po odkryciu wieczka z zatyczki w klateczce, należy wrócić do pnia, wpuścić do wewnątrz nieco dymu, a następnie spokojnie i łagodnie podnieść ul od spodu, wkładając przez wylot pręt żelazny; teraz pod gniazdo należy podłożyć kliny, aby lepiej można było wglądnąć do środka gniazda. Aby sobie ułatwić to, dobrze jest posługiwać się lusterkiem, przy pomocy którego oświetla się wnętrze gniazda odbijającymi się promieniami słonecznymi. Jeśli teraz zauważymy, iż pszczoły natrętnie oblęgają matkę, wówczas ta nie została przyjętą i wypuszczona przeznaczona byłaby na niechybną śmierć. Wówczas należy kłąb dobijających się pszczół wyjąć i wrzucić do przygotowanej miednicy z wodą, a matka zostanie uwolniona; należy ją z powrotem zamknąć do klateczki i włożyć ją z powrotem do gniazda, przetrzymując w więzieniu przez dalsze 48 godzin. Należy się przekonać czy przeoczony matecznik nie był powodem nieprzyjęcia matki.
Zwracamy tu jeszcze raz uwagę, iż pniowi z trutówką nie należy nigdy dodawać ani matki nowej, ani matecznika, ponieważ pszczoły jej nie przyjmą. Pień taki tak nawykł do pszczoły czerwiącej, iż uznał ją za swoją matkę, a inną dodaną zaraz zażądli. Więc w tym wypadku należy wpierw jednym z poprzednio opisanych sposobów trutówkę usunąć a następnie dodać nową matkę.
Jeśli dodajemy pszczołom matki sprowadzane z zakładów sztucznej hodowli matek, wówczas, należy matkom zostawić kilka godzin odpoczynku, ponieważ takowe bywają podróżą znużone. Jeżeli wyszukanie starej czy wadliwej matki sprawia pewne trudności, tak, że całą robotę musimy odłożyć do dnia następnego, wówczas sprowadzoną matkę należy przed nocą podkarmić. W tym celu klateczkę obwija się w papier posmarowany ciastem miodowem; w ten sposób postępując, można matkę w towarzystwie kilku pszczół przetrzymać nawet przez kilka tygodni, nie zaI:0minając dodawać codziennie świeżego ciasta.

Przesyłanie matek. Do przesyłania matki z towarzyszącemi jej pszczołami służą odpowiednie skrzynki, w których umieszcza się również pożywienie na drogę. Najwięcej w użyciu są skrzyneczki Beotona i Sihlera.
Skrzyneczka przesyłkowa Bentona składa się z płaskiego klocka drewnianego, w którym są wywiercone trzy otwory ze sobą połączone. W pierwszym otworze umieszcza się pożywienie na drogę a w drugim i trzecim matkę i kilkanaście pszczół. Otwory pokryte są siatką drucianą z obu stron, a na jednej stronie umieszczona jest pokrywka z adresem. Węższe końce skrzyneczki zaopatrzone są w otwory, z których jeden służy do wprowadzenia matki i pszczół, a drugi, zamknięty na razie kartonem, do wypełnienia twardem ciastem miodowem, podobnie jak w poprzednio opisanej klateczce. Przed wysyłką wtłacza się to ciasto przez otwór boczny do ostatniej przegrody, umieszcza przykrywkę z adresem na siatkę tak, aby nie tamowała dostępu powietrza do środka i wpuszcza się matkę z kilkunastoma pszczołami drugim otworem, poczem otwór ten zamyka się wieczkiem blaszanem lub korkiem. Im dalej się przesyła pszczoły tern więcej należy wtłoczyć ciasta miodowego i więcej dodać towarzyszących pszczół.
Po przybyciu przesyłki można tą samą skrzyneczką dodać pniowi matkę i postępuje się zaś w tym wypadku zupełnie tak samo jak z wyżej podaną klateczką.
Skrzyneczka Sihlera podzielona jest na dwie komory z dwoma przewodami, zwróconymi względem siebie prostopadle. Obydwa przewody wypełnia się ciastem miodowem tak, aby zostało jeszcze miejsce do wprowadzenia matki i pszczół, poczem otwór zapełnia się do reszty ciastem miodowem. Po - przybyciu przesyłki i dodaniu jej pniowi, pszczoły dobierają się do ciasta w jednym przewodzie, następnie dopuszcza się je do drugiego przewodu. Przez ten czas matka przejdzie zapachem pnia, a pszczoły zwolna zapoznają się z nią i przyjmą za swoją.
Można przesyłać matki również w ulikach weselnych, co ze względu na bezpieczeństwo matki jest więcej wskazanem.

Zabarwianie matek i przycinanie skrzydełek. Aby lepiej oznaczyć wiek poszczególnych matek, dobrze jest poznaczyć je na grzbiecie. Do tego celu nadaje się najlepiej barwny lakier szybko schnący. Zabarwianie matek ma i tę zaletę, iż łatwiej takową wśród pszczół dostrzedz. Do przytrzymania matki podczas malowania służy klateczka Freia, składająca się z obrączki z trzema nóżkami, zakończonymi ostro. Otwór obrączki wypełniony jest rzadką siatką z nitek. Spostrzeżoną matkę na plastrze przykrywa się tą klateczką przez wbicie nóżek w plaster tak głęboko, aby przytrzymać matkę; wówczas maleńkim pendzelkiem lub trzaseczką maluje się grzbiet matki poprzez siatkę. Wszystkie matki wykłute jednego roku znaczy się każdego roku inną barwą, aby łatwiej oznaczyć wiek; co trzy lata barwy powtarza się, ponieważ po upływie tego czasu matki wymienia się.
Aby utrudnić ucieczkę roju, lub naznaczyć matki, przycina się jej skrzydełka maleńkiemi nożyczkami, pozostawiając jej kikuty długie na 3 mm. Do tego celu służy przyrząd Willisa, składający się z widełek, połączonych gumką, którą przytrzymuje się matkę na plastrze, a nożyczkami odcina się jedno lub dwa skrzydełka.

(...)
Nic nie zmieniałem. Jest to takie słownictwo jak w książce.

dewu - 2009-10-23, 17:10

Mimo upływu tylu lat niewiele się zmieniło.
Fred1 - 2009-10-25, 20:14

krzysglo--oderżnąłeś plagiat z jakieś książki nawet tego nie czytałem dokońca powiedz coś swojego poczytam
Marcinluter - 2009-10-25, 21:17

Fred1 napisał/a:
krzysglo


ale się napracował i idać ,że o swoich kolegów z forum dba ;)

P.S fajne i historyczne i nawet..
dewu napisał/a:
Mimo upływu tylu lat niewiele się zmieniło

Fred1 - 2009-10-25, 22:21

marcinluter-nemam nic do twego protestanckiego nicku-ale jakbyśmieszkał gdzieś natrasie rybnik-zakopane prześlę ci matki odporne na waroza i które zbiorą miód około 15 kg nawet ze sztachet[córka do pracy w zakopanem jeździ raz w miesiącu]oczywiście za za darmo -poprostu ocenisz moje pszczoły
krzysglo - 2009-10-26, 12:20

Fred1 napisał/a:
krzysglo--oderżnąłeś plagiat z jakieś książki nawet tego nie czytałem dokońca powiedz coś swojego poczytam


Napisałem - "zacytuje".
Nie każden może tę ksiązke zdobyć. A poczytać (chociaż część) może.
Plagiat to by był jak bym się podpisał, że to moje.

Marcinluter - 2009-10-26, 16:50

Fred1 napisał/a:
marcinluter-nemam nic do twego protestanckiego nicku-ale jakbyśmieszkał gdzieś natrasie rybnik-zakopane prześlę ci matki odporne na waroza i które zbiorą miód około 15 kg nawet ze sztachet[córka do pracy w zakopanem jeździ raz w miesiącu]oczywiście za za darmo -poprostu ocenisz moje pszczoły


No niestety nie mieszkam :/ ale powiedz cos więcej zwłaszcza

Fred1 napisał/a:
odporne na waroza i które zbiorą miód około 15 kg nawet ze sztachet
jak One to robią ,że sa odporne...:D
Jarek18 - 2009-11-08, 11:20

Może z któryś z kolegów posiada nadliczbowy walcowaty klocek drewniany o przekroju 8 milimetrów do robienia sztucznych mateczników? I taki klocek można kupić w zwykłym sklepie pszczelarskim?
pozdrawiam

Marcinluter - 2009-11-08, 13:26

Jarek18 napisał/a:
Może z któryś z kolegów posiada nadliczbowy walcowaty klocek drewniany o przekroju 8 milimetrów do robienia sztucznych mateczników? I taki klocek można kupić w zwykłym sklepie pszczelarskim?


zrób sam to proste:
kawałek drewna niegruby kwadratowy i obrabiasz boshem ..... mialem najpierw z "gałązki" ale to nie to więc lepsze są z pełnego drewna.... jesion lub dąb najlepsze bo twarde

birkut - 2009-11-08, 17:28

jak się czyta niektore posty zwłaszcza tych nawiedzonych to człowiekowi sie odechcewa wszystkiego , luter w tym sezonie miałes jedną rodzinę i to jeszcze ci stękała a ty robiłes miseczki do hodowli matek , cholera pisz aby raz prawde , albo opisz jakie to matki hodowales
Fred1 - 2009-11-08, 18:16

krzysglo napisał/a:
Fred1 napisał/a:
krzysglo--oderżnąłeś plagiat z jakieś książki nawet tego nie czytałem dokońca powiedz coś swojego poczytam


Napisałem - "zacytuje".
Nie każden może tę ksiązke zdobyć. A poczytać (chociaż część) może.
Plagiat to by był jak bym się podpisał, że to moje.


nie chodziło o ciebie,tylko o książki od 100lat powtarzają tosamo,tylko inna wersja

Marcinluter - 2009-11-08, 20:09

birkut, robiłem z wosku a raczej óbowałem ale matecki nie wychodowałem gdyż mi larwy pozjadały bo źle przełożyłem
telok - 2009-11-08, 21:01

Marcin jak były głodne to pozjadały :688: :690: :707:
Marcinluter - 2009-11-08, 21:45

telok napisał/a:
Marcin jak były głodne to pozjadały


apetycznie wyglądały jestem mistrzem miseczki

birkut - 2009-11-08, 22:13

no to mqarcinie tak trszeczke nudnawo na forum opisz nam jak przygotowales tą jedna jedyną rodzinę do wychowu matek i jak dalej przebiegała twoja praca, to moze byc ciekawe aby inni nie popełniali tych samych błedów
Stantom20 - 2009-11-08, 22:44

Witam
Zapytam koledzy nie smialo tylko prosze nie krzyczec
czy moze być cos po srodku miedzy matką reprodukcyjna aurzytkową jnsyminowaną :692: :692:

Marcinluter - 2009-11-09, 20:06

birkut napisał/a:
no to mqarcinie tak trszeczke nudnawo na forum opisz nam jak przygotowales tą jedna jedyną rodzinę do wychowu matek i jak dalej przebiegała twoja praca, to moze byc ciekawe aby inni nie popełniali tych samych błedów



Więc ja ,że straciłem matkę bo przyniotłem ją, więc gdy stwierdziem obecnośc mateczników zrobiłem tak ,że miałem ramki 3,5 więc wziołem i zamieniłem na zamknięty z Bf a mateczniki usunołem lekko podkarmiłem żadkim syropek 0,5 l następnego dnia łyżeczką do przekładania larw wziołem rozpoczołem przekładanie pierwsze 3 to takie nieumiejesne ale chodziło mi o mleczko ... przełożyłem miseczki przykleiłem do górnej listwy ramki i następnego dnia okazało się ,że zalały je mleczkiem w duzym stopni.... było widać tylko troszeczkę "pływały w nim lawy" więc je spytnie usunołem i wziołem następnie larwy z czego jedną "zabiłem" :704: ale przeżyły----chodziło mi o 3 mateczniki by mieć wychodowana matke i aby rodzina sobie poradziła . Po włożeniu niezaglądłem 2 dni ale dokarmiłm na 3 dień wszystko było ok. miseczki zostału troszke odbudowane do miseczki otwartej i to bylo ostatni widok moiej hodowli gdyż pszczółki następnego dnia ltały jak szalone izrobiły ogromną brodę do ziemi 31 lipiec ale nie zaglądnołem gdyż wyjeżdzałem z rodzicami,babcia na pogrzeb prababci więc już w te dzień nie zaglądałem w pierwszy dzień sierpnia zaglądam a tam mateczniki "pozjadne ,młode pszczoły zaczeły tam robić plasterek i te matecznki "wbudowały" i je zgryzły wiec zabrałem i kupiłkem matke kortówke unasienionom i sie uspokoiło i więcej nie miałem problemu ale poraz pierwszy zobaczyłem ,że matka pszczół nie "żółtych" składa tyle jajeczek więc miałem 5 ramek wkpl czerwi i teraz mam na 12 rmkach buckfast o wiadomo poradziły sobię miały pod koniec czerwca 4,5 ramki zaczerwionego czerwiu + pełno jajeczek i larw w różnym wieku...jak zaczołem karmić to nie chciały mi brać {rodzina w której poddałem kortówke} syrobpu ale do 5 września je zakarmiłem 10 kg cukru + przyniosły miodu z nawłoci bf 15 + nawłoc.

P.S może ktos mi powie co źle zrobiłem?? Prosze też o radę jak powinienem przygotować rodzinę do odchowania matulki?

Fred1 - 2009-11-09, 20:20

Stantom20 napisał/a:
Witam
Zapytam koledzy nie smialo tylko prosze nie krzyczec
czy moze być cos po srodku miedzy matką reprodukcyjna aurzytkową jnsyminowaną :692: :692:

jasne--w pierwszej dekadzie maja -zatłucz-starą matkę,zostaw dobrze wykształcony mateczniki pszczoły wychodują matkę jak te które wymieniłeś razem wzięte

krzysglo - 2010-01-19, 15:36
Temat postu: Najprostsze metody wychowu matek
Może się komuś przyda.

źródło: Pszczelarz Polski 1/1996 s.10-11

cyt.

Najprostsze metody wychowu matek



W każdej rodzinie pszczelej znajduje się z zasady jedna matka pszczela. Jest ona jednym w pełni ukształtowanym osobnikiem żeńskim. Zależność pomiędzy matką pszczelą a całą rodziną pszczelą jest bardzo ścisła. Sukcesy lub porażki w prowadzeniu pasieki zależą często od jakości matek pszczelich.
Istnieje łatwo dostrzegalna zależność pomiędzy jakością matki, siłą rodziny pszczelej i osiąganą produkcją. Przy średnio intensywnej gospodarce pasiecznej matki pszczele wymienia się co 3 lata, przy intensywnej co 2 lata, a przy bardzo intensywnej corocznie. Tak częsta wymiana matek pszczelich pozwala w elastyczny sposób dostosować gospodarkę pasieczną do warunków pożytkowych. Dostosowanie dynamiki czerwienia matki do zmian pożytkowy ch możliwe jest w największym stopniu w rodzinach z matkami pszczelimi jednorocznymi, aco najwyżej 2 letnimi.
W Polsce aktualnie znajduje się około 1 miliona rodzin pszczelich i ma miejsce tendencja wzrostowa. Zapotrzebowanie na matki pszczele nawet przy średnio intensywnej gospodarce pasiecznej powinno wynosić około 300 tysięcy. W pasiekach zarodowych i reprodukcyjnych może być zrealizowanych zaledwie kilka procent tego zapotrzebowania. Pozostałą ilość pszczelarze uzyskują we własnym zakresie. Wymaga to zarówno znajomości podstaw biologicznych, jak również technologicznych w zakresie wychowu matek pszczelich.

Matki rojowe

Pszczelarze dość często stosują uproszczone metody pozyskiwania matek pszczelich. Nie są one uznawane za nowoczesne, ale przy umiejętnym stosowaniu mogą w jakimś stopniu zastąpić metody powszechnie uznane. Taką metodą jest pozyskiwanie matek rojowych. Nastrój rojowy jest uwarunkowany kilkoma czynnikami. Jednym z tych czynników jest niedobór substancji matecznej spowodowany zbyt dużą ilością pszczół w rodzinie lub obecnością starej matki. Brak tej substancji prowadzi do rozwoju w rodzinie trutówek anatomicznych, stanowiących nawet około 50% pszczół wychodzących z rojem.
Nadmierna ilość karmicielek w rodzinie sprawia, że pszczoły wzajemnie karmią się mleczkiem pszczelim, w wyniku czego poprawia się ich kondycja. Sprzyja też ono rozwojowi jajników i powstawaniu trutówek fizjologicznych. Dzieje się tak wtedy, kiedy na 1 larwę przypada więcej niż 3 pszczoły karmicielki.
Podstawowymi czynnikami zewnętrznymi powodującymi rójkę jest niesprzyjający układ pożytków polegający na okresowym przerwaniu dopływu nektaru i przegrzaniu gniazda. Pierwsze symptomy rójki objawiają się budową miseczek matecznikowych zaczerwianych przez matki pszczele.
Od momentu złożenia jaj w miseczkach matecznikowych do wyjścia roju upływa 9 dni. Rój ten wychodzi po zasklepieniu mateczników, których liczba w rodzinie nie przekracza z zasady 20. Zależna jest ona często od rasy pszczół. Gdyby jednak uwzględnić wszystkie rasy pszczół na świecie, łącznie z pszczołami północno-afrykańskimi, to liczba ta może wynosić od 10 do 200.
W 5 dni po wyjściu roju z rodziny, pszczelarz może wyciąć z niej matecznik łącznie z kawałkiem plastra, na którym on się znajduje i wprawić go w połowie wysokości plastra w ulu z rodziną lub odkładem bez matki. Rzadziej poddaje się matecznik rojowy rodzince weselnej. W macierzaku (rodzinie, która chce się roić) pozostawia się z zasady tylko jeden matecznik, zabierając lub likwidując pozostałe, co zapobiega wyjściu drugiego roju (drużaka). Mniej więcej w 2 dni po zabraniu matecznika, wygryza się z niego matka, która następnie się unasienia i kilka dni później rozpoczyna czerwienie przy przenoszeniu. Istnieje jednak ryzyko, że pozostanie matecznik uszkodzony, i matka z niego wygryzie się.
Z każdej rodziny pszczelarz może mieć kilkanaście rojowych. Nie są one jednak zadawalającej jakości, ponieważ swojemu potomstwu przekazują genetyczną cechę rojliwości.
Ażeby uzyskać matki rojowe z rodzin nie posiadających cech genetycznych rojenia, rodziny te do rójki skłania się sztucznie, np. poprzez nadmierne ścieśnienie gniazda.

Matki z cichej wymiany

Przy umiejętnej gospodarce można uzyskać pewną ilość matek z cichej wymiany, jest to jednak trudniejsze, aniżeli uzyskanie matek rojowych. Cicha wymiana matek spowodowana bywa starością matki, jej wadliwością, czy też odmiennością rasową. Niekiedy pszczelarze nie potrafią odróżnić matecznika rojowego od matecznika cichej wymiany. Zdarza się to wtedy, gdy w rodzi nie jest więcej niż jeden matecznik. Rójkę i cichą zmianę matki można jednak od siebie odróżnić. Podczas rójki pszczoły przestają zbierać nektar i budować plastry, a matka przerywa czerwienie. W cichej wymianie pszczoły pracują normalnie.
Mateczniki z cichej wymiany są rzadko wykorzystywane do pozyskiwania matek. Cicha zmiana jest bowiem często nie zauważana przez pszczelarza. Jeśli jednak w czasie przeglądu zauważy on parę mateczników to może pozostawić jeden z nich, a pozostałe wyciąć w taki sam sposób, jak mateczniki rojowe wstawiając pojedynczo do rodzin bezmatecznych. Wiek matecznika i termin wygryzienia matki praktycznie nie daje się ustalić. Matki z cichej zmiany są bardzo dobrej jakości.

Matki ratunkowe

Po odebraniu matki z rodziny pszczelej odbudowywane są na larwach pszczelich mateczniki. Pszczoły przebudowują komórkę i podlewają wybrane larwy mleczkiem. Liczba odbudowanych mateczników ratunkowych jest zróżnicowana i wynosi od kilku do kilkudziesięciu, w zależności od rasy, atrakcyjności poprzedniej matki, siły rodziny i warunków pożytkowych. Pszczoły nie odbudowują mateczników na jajach, lecz zawsze na larwach. Niektórzy przyjmują, że w pierwszym dniu pszczoły odbudowują mateczniki na larwach najmłodszych, jednodniowych, w drugim - na larwach dwudniowych, a w trzecim - już na trzydniowych. Na następne dni proces ten w zasadzie się nie przeciąga. Tylko vi przypadku poddawania czerwiu do rodzin przez długi okres bezmatecznych, pszczoły mogą budować mateczniki na larwach starszych niż trzydniowe, mimo iż wygryzają się z nich formy przejściowe między robotnicami i matkami. Cykl rozwojowy matek gatunkowych jest kilka godzin krótszy niż matek hodowlanych. Matki z mateczników ratunkowych wygryzająsię mniej więcej w jednakowych czasie, przy czym staczają one ze sobą walkę, w której zwycięża matka o najlepszej kondycji. Najczęściej pochodzi ona z matecznika, którym pszczoły zaopiekowały się najwcześniej, a więc z larwy jednodniowej. Od przyjętego tutaj schematu istnieją jednak znaczne odstępstwa.
Raz na parę tysięcy przypadków matka może się rozwinąć z jaja trutowego. Jest to możliwe na skutek dodatkowego podziału jądra komórki, co pozwala na podwojenie liczby jego chromosomów.
Ze względu na trudności w określaniu jakości mateczników w ratunkowych, przy ich poddawaniu operuje się całymi plastrami. Na jednym plastrze znajduje się zwykle kilka mateczników. W ten sposób rodzinie umożliwia się wybranie najlepszej z wygryzających się matek.

Proste sposoby poddawania larw rodzinie wychowującej

Najprostszą metodą wychowu matek pszczelich na poddanych larwach jest metoda Alleya. Kilka godzin po zabraniu matki rodzinie pszczelej, ewentualnym jej ścieśnieniu, poddaje się łukowato podciętym nożem jasny plaster, w komórkach którego znajdują się jaja lub jednodniowe larwy. Dolną część wyciętego plastra usuwa się. Ułatwia to pszczołom budowę mateczników. Larwy na plastrze przerzedza się, usuwając zbędne, zalepiając je woskiem lub postępując w inny sposób, np. zgniatając w rękach. Z zasady pozostawia się co trzecią larwę. Zapobiega to łączeniu mateczników ze sobą.
Innym wariantem tej metody jest pocięcie plastra z larwami na paski, a następnie przyklejenie ich woskiem lub przybicie gwoździkami do listewki ramki hodowlanej, zwanej też ramką koreczkową. Komórki pIastra na tym pasku powinny być do polowy wysokości ścięte ogrzanym nożem, aby ułatwić budowę na nich mateczników. Następnie ~ larw usuwa się, a komórki z pozostałymi larwami rozszerza się i wstawia w środek rodziny wychowującej. Dalszy przebieg wychowu jest podobny do innych metod.
Spore trudności są tylko później z izolowaniem mateczników, które nie są przyklejone do korków. Wycina je się więc ogrzanym nożem i umieszcza w klateczce mającej specjalny uchwyt na matecznik.
Bardziej skomplikowana jest metoda Zandera. Jest to modyfikacja metody AIIeya, polegająca na pocięciu paska na kwadraciki, które przykleja się do koreczków za pomocą wosku. Zbędne larwy znajdujące się w paru komórkach plastra przyklejonych do koreczka można usunąć. Pozostawia się tylko jedną z nich. Komórki plastra ścina się do połowy wysokości nożem i rozszerza. Można też pojedyncze komórki z larwami wycinać za pomocą sztancy, a następnie przyklejać do koreczków.
Metoda Taranowa jest też modyfikacją metody Alleya. Z rodziny, z której chcemy pozyskać matki, wybiera się plaster z 1-dniowymi larwami. W plastrze tym wycina się tylko jedno okienko i wstawia do rodziny bezmatecznej. Pszczoły w okienku wybudują matecznik. (O profesjonalnych metodach wychowu matek napiszemy innym razem.)

Doc. dr hab. Andrzej Pidek, Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa, Skierniewice

Marcinluter - 2010-02-16, 08:28

A Ja znalazłem ciekawe filmiki o Hodowli matek pszczelich i sztucznym unasienianiu.

http://chomikuj.pl/marthinee/zachomikowane

P.S ściąganie do 1 marca bez potrzeby zalogowania a później tak.

[ Dodano: 2010-03-11, 14:09 ]
A tu panowie zajerestrójcie się będę miałdodatkowy limit a Wy ściągać na koszt mojego transferu... polecam :)




[ Dodano: 2010-03-11, 14:13 ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group